„Ucieczka z Auschwitz” Andriej Pogożew


Wydawnictwo: Świat Książki, 2011

Oprawa: twarda

Ilość stron: 222

Moja ocena: 5,5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Kolejna z relacji dotyczących losów więźniów z obozów nazistowskich. Relacja jednakże nietypowa z dwóch powodów.

„Ucieczka z Auschwitz” to zapis wspomnień z pobytu w tym obozie rosyjskiego żołnierza Armii Czerwonej. I to już jest nietypowe, bo nie zauważyłam dookoła zbyt wielu podobnych relacji. Ale kto też miał je napisać, jeżeli tak ogromna większość w ogóle nie dała rady przeżyć pobytu w tymże obozie? Andriej Pogożew był młodym mężczyzną, gdy w efekcie nieudanych manewrów oraz zdrady wyższego stopniem oficera trafił do obozu jenieckiego, a z niego do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Gdy szedł na wojnę zostawiał w domu ukochaną żonę i córeczkę. Nie był pewien, że do nich wróci…

I tutaj pojawia się drugie odstępstwo od normy – Andriejowi udało się nie tylko przeżyć uwięzienie w obozie koncentracyjnym, ale z niego uciec! Mało tego, była to ucieczka grupowa, planowana długofalowo i wykonana – jak na takie warunki – sprawnie. Udana ucieczka z Auschwitz to zjawisko naprawdę niezmiernie rzadkie. Sporo osób spisało wspomnienia z pobytu w obozie koncentracyjnym, ale wszyscy, których książki czytałam, to byli więźniowie, którzy zyskali wolność po zakończeniu wojny.

Andriej przed i po wojnie pracował jako górnik i inżynier górniczy, nie miał nic wspólnego z literaturą. A jednak stworzył zadziwiająco pełną wrażliwości, przejmującą książkę. Wszyscy w mniejszym lub większym stopniu znamy bestialstwa, których dokonywano w nazistowskich obozach. Jednak każda kolejna książka daje nam możliwość większego poznania tego systemu zła, śmierci i okrucieństwa. W którym – mimo wszystko – zawsze znaleźli się ludzie pełni współczucia, empatii, którzy nie pozwalali zapomnieć o tym, co znaczy bycie człowiekiem. I tutaj mamy takie przykłady, np. lekarze ze szpitala, do którego trafił Andriej po postrzeleniu przez strażnika.

Andriej przedstawia swoich rodaków w sposób bardzo pochlebny (przyczyny tego są wyjaśnione we wstępie), jako ludzi dzielnych, mądrych, cierpliwych, z silnym duchem. Coś jednak w tym być musi, bo jak inaczej udałoby im się zaplanować ucieczkę 70 osób? Proces planowania był długi, szczegółowy, przemyślany. Potrafili omamić władze ich pilnujące, wmówić im, że nic się nie dzieje, cierpliwie wyczekiwać odpowiedniego dnia. A na dodatek reszta zdobyła się na ogromne poświęcenie zgadzając się na ucieczkę tej grupy – przecież konsekwencje tak dużej ucieczki musiały być straszliwe, zapewne zginęły dziesiątki, może setki osób. Przecież właśnie torturami i śmiercią karano w Auschwitz współwieźniów za jakiekolwiek próby ucieczek. Jestem dla tych osób pełna podziwu!

Andriejowi udało się uciec, miał mimo wszystko sporo szczęścia. A w roku 1965 pojechał do Niemiec, by zeznawać jako świadek w procesie przeciwko części z władz obozowych. Odwiedził też Auschwitz! Obydwa przeżycia były dla niego niezmiernie trudne, ale mimo wszystko zdecydował się na nie, a przez udział w procesie dołożył „cegiełkę” do ukarania chociaż części winnych.

Język jest dostosowany do treści książki, wyważony, jednocześnie dobrze obrazujący grozę wydarzeń i emocje, które one wzbudzały u ich uczestników. Brawa należą się dla tłumaczy oraz redaktorów – książkę czyta się bardzo „gładko”, nic nie wybija z rytmu czytania, nie ma żadnych dziwnych „kopii” językowych, toporności. Kolejne brawa dla wydawnictwa – bardzo staranne wydanie, przejmująca okładka.

Polecam! Warto przeczytać te wspomnienia dzielnego i rozumnego człowieka!

Advertisements

13 thoughts on “„Ucieczka z Auschwitz” Andriej Pogożew

  1. Widzę, że czytasz teraz „Zrób sobie raj”. Ciekawa jestem Twojej opinii o niej. Mi osobiście bardzo się podobała, teraz poluję na „Gottland” Szczygła. Czyżby to były początki czechofilii?? 😉

    1. Kasandra – polecam! Powodzenia w szukaniu 🙂

      Katrusa – dzisiaj zaczęłam dopiero, więc kilka dni jeszcze zejdzie na czytaniu. Ja słyszałam wiele zachwytów nad obydwiema książkami Szczygła i chyba się nie będę im dziwiła, na razie jest trochę za wcześnie na oficjalną decyzję, ale mam takie wrażenie. A co do czechofilii – pożyjemy, zobaczymy ;p

      Pablo – o proszę, nie wiedziałam, że kolega i to zamiłowanie dzieli 🙂 Polecam, mogę pożyczyć np. za rok 😉

  2. Engo, ja mam pytanie z całkiem innej beczki – wydawnicze „niespodzianki” (książki, których absolutnie nie zamawiałaś) traktujesz jako prezenty, prawda? Czy wydawnictwa nie mają o to do Ciebie pretensji, że ich nie recenzujesz?
    Jeśli jestem wścibska to przepraszam z góry 😀 🙂

    1. Kalio – domyślam się, domyślam 🙂

      Paula – czytaj, czytaj!

      Hiliko – wiesz, na razie zdarzyła mi się taka „niespodzianka” chyba raz, maksymalnie dwa. I zamierzam je traktować jako prezenty, przecież nie zamawiałam, nie zostałam nawet poinformowana o wysłaniu tej książki. Otworzyłam przesyłkę, a tu: o, książka! 😉 Na razie nikt nie zgłaszał żadnych pretensji, a jeżeli zgłosi, to mam zamiar to poważnie przedyskutować 😀 Jeżeli będzie im zależało bardzo, to może przeczytam, ale umieszczę jednak na końcu kolejki, po tych spodziewanych pozycjach.

  3. Muszę koniecznie to przeczytać. Słusznie zauważyłaś, że jest mało książek o takiej tematyce, które opowiadałyby ucieczkę więźniów. To fascynujące ile człowiek jest w stanie znieść aby walczyć o wolność.

  4. Czytałęm i polecam.Troche konieć krótki:( Ale naprawde wciąga.

    PS. Była to moja książka w życiu przeczytana dobrowolnie i naprawdę jestem w szoku.

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s