Kolejne stosy


Jest piątek, prawda? ;p Wiecie już, co Was czeka – oglądanie kolejnych stosów przybyłych w moje skromne progi. Ten tydzień był tygodniem całkiem obficie szafującym dobrami losu 😉 Przyczyniło się do tego walnie Wydawnictwo Telbit, które przysłało mi taki oto stos książek:

Wszystkie tytuły widać wyraźnie, wszystkie książki pochodzą z jednego źródła, więc nic już pisać nie będę. No, może tylko to: kieeedy ja to przeczytam??

Poza tym jest jeszcze stos książek uzyskanych z różnych źródeł:

Od góry:

– „Pożeglować do Sarancjum” chciałam już od dawna, a dzięki wymianie w końcu mam 🙂

– „Ruda Sfora” oraz „Wampir z M-3” od kochanej Fabryki Słów 😉 Recenzję „Wampira z M-3” znajdziecie TUTAJ.

– „Niepełni” – książka wypożyczona z biblioteki. Zasugerowano mi bym przeczytała ją przed zapoznaniem się z „Kanalią” i dzisiaj dorwałam ją swoje ręce. Ale chyba nie dam rady przeczytać szybciej niż za około 2 tygodnie :/

– „Cudze życie” z Kolejkowa.

– „Mistyfikacja” oraz „Filary ziemi” uzyskane dzięki wymianie 🙂

Zrobiłam zdjęcia stosów, a potem ustawiłam w końcu książki na ich miejsca i usiadłam. Zaczęłam myśleć. I wyszło mi na to, że jednak powinnam mieć postanowienie, może nie tyle noworoczne, co wieloletnie 😉 Kupować książki w absolutnym minimum, najlepiej tylko te, które już czytałam, a chciałabym mieć swoje. Ewentualnie te, które są przecenione powyżej 70%. Bo jeżeli w ubiegłym roku przeczytałam 19 książek własnych nierecenzyjncych, to przy posiadanych lekką ręką 600 pozycjach wychodzi mi na to, że przeczytam to, co już mam za jakieś 30 lat!!! A to już jest chore niestety… Do tego z recenzyjnych jakimś cudem z niecałej jednej półki zrobiły się już prawie pełne dwie :/ A pożyczki, a dobrze wyposażona lokalna biblioteka? Nie ma co, trzeba się brać ze sobą za bary i stukać od czasu do czasu w głowę! Życzcie mi powodzenia, bo jak tak dalej pójdzie, to nawet emerytura nie wystarczy, by przeczytać, to co mam w domu :/ A po co mi jeszcze więcej? Dzieci nie mam, nie przekażę potomnym 😉 Głupia jestem i tyle. Muszę opracować jakiś plan działania i zatrudnić silnego faceta, żeby mnie nahajem po plecach lał, jak będę nabywać książki! Bo obawiam się, że moja silna wola w tej kwestii nie jest w ogóle silna…

 

Advertisements

41 thoughts on “Kolejne stosy

  1. To ja Ci obiecuję na sto procent: na pewno Twoja silna wola jest za słaba.
    To po pierwsze.
    Po drugie takie postanowienia to sobie w buty włóż, będziesz wyższa. Nie sprawdzają się w praniu.
    Nie ma rozwiązania tego problemu. wiem co mówię. Co roku robię sobie takie postanowienia.

    A teraz mam prośbę:
    jeśli jakimś cudem Tobie się uda i ja wyjdę na osobę bez kręgosłupa, to proszę – napisz, jak się to robi. znaczy skąd bierzesz swoją silną wolę. Bo moja ledwo dyszy, taka słaba:)
    Bo ja, niestety, juz wiem od jakiegos czasu, że nie tylko emerytury, ale życia mi zabraknie na przeczytanie wszystkiego.

    1. No własnie do tej pory moja silna wola była słaba 😉 Ale też nigdy nie miałam tak druzgoczących statystyk i relacji w stosunku czytane własne do całości czytanych :/

      Wątpię po cichu, że mi coś na dłuższą metę z tego wyjdzie, ale jakby co – napiszę 😀

      A co do tego, że życia nie starczy, to ja wiem, że nie starczy na przeczytanie wszystkiego, co bym chciała. I dlatego chciałabym chociaż przeczytać to, co już posiadam 😉

  2. Czy „Filary Ziemi” będą recenzowane? Całkiem dobra książka, choć kontynuacja – Świat Bez Końca – jest o całe niebo lepsza.

  3. takie to już nasze życia… ciągle będziemy coś nowego kupować, pożyczać czy zdobywać w ramach wymiany.. aj. ja też dziś chyba dodam stos. moich własnych zakupów… 😉 ale stosiki ładne 🙂

    1. Kasiarzynna – będzie, ale niestety pewnie dopiero za rok lub dwa (w związku z powyższym problemem ;))

      Tajemnica33 – nie, nienormalne jest posiadanie książek przez kilka lat i ich nieczytanie ;p I tego się będę trzymać 😀 Jak długo, to już inna sprawa 😉

      Edith – dodaj, dodaj, uwielbiam stosiki 😀

  4. Najlepiej tak jak ja przeprowadzić się do innego kraju! Wtedy jestes ograniczona i polowania urządzasz tylko kilka razy w roku, gdy jesteś w Ojczyźnie:P Chociaż, gdy patrzeć na to obiektywnie, to na internecie w poszukiwaniu książek siedzę ciągle!!!:D Na szczęście pojemność bagażów, względnie samochodu jest ograniczona…

    1. Paula – to faktycznie niezła strategia. Ale jak byłam 8 miesięcy w Macedonii, to mnie aż tak bardzo nie ograniczało: napchałam książek do bagażu (bo stwierdziłam, że z ciuchami sobie poradzę ;p), czytałam e-booki, no i wykorzystywałam znajomych i przyjaciół do przewożenia książek 😉 Ale faktycznie kupowałam sporo mniej, to fakt.

      Kasandra_85 – 🙂 Również pozdrawiam!

  5. No nieźle, nieźle 😉
    I Ty mi mówisz, że to ja szaleję z książkami do recenzji…:P Zastanawia mnie tylko, po co przy taaaakiej ilości recenzyjnych dokładasz sobie jeszcze pożyczki 😀 Ja już jakiś czas temu przestałam i jestem z siebie bardzo dumna :]
    No i miłego czytania życzę:)

  6. Nooo całkiem przyzwoity stosik:P Ten Telbit to poszalał na całej linii widzę:P Hehe masakra!:) No co ja się będę rospisywał? Szkoda czasu! Siadam po prostu w helikopter i zaraz jestem;) AHA! Będę z przyczepką:P

    1. Hiliko – ale tyle, co ja mam teraz to Ty miałaś wtedy, kiedy rozmawiałyśmy, czyli z… 2 miesiące temu 😀 Ale jednak samokrytycznie przyznam, że się ostatnio „rozbujałam” z recenzyjnymi trochę za bardzo.
      A co do pożyczek, to są to w 90% pożyczki, które zrobiłam od moich biblionetkowych znajomych rok czy dwa temu i do dzisiaj nie wszystkie zostały przeczytane 😉 Nowych tam prawie nie ma. A biblioteczne, które aktualnie mam to w 90% książki potrzebne mi do napisania artykułu do „Archipelagu” (o ile mi się uda!) + 1 w ramach akcji „Czas na Klasykę”, no i dzisiejsi „Niepełni”.

      Pablo – 😀 Dawaj! Co mam przygotować? Jakiś barszczyk? Piwko? Pierogi? 😉 Godnie trzeba przyjąć gościa z daleka. Możesz mieć nawet 2 przyczepki, z chęcią wyczyszczę kilka półek ;p

        1. Spoko, zabieraj małżonkę i brzdąca i wio 😀 A nawet tanie działki naprzeciwko nas są, to i osobno wybudować się można, a w razie czego na pierogi przez ulicę wystarczy przejść 😀

          1. To trzeba było mówić 3 lata temu:P Teraz to już się wybudowałem gdzie indziej:P Za to naprzeciwko mnie jest puste pole! Obiecuję doceniać Twoje pierogi!:) Nawet Ci wybudować mogę, tylko materiały sprowadź;) To co? Jeden pokój będzie osobna biblioteczką];-> Decydujesz się?:)))))

            1. Hm… Kusisz, kusisz 😀 Jeszcze jakaś robota sensowna by się przydała, bo skąd na te materiały i rozkręcenie życia na nowo, huh? ;p

              A najbardziej kusisz porządnym pokojem na biblioteczkę, ech, marzenie!

  7. A ja się właśnie ograniczam! Chociaż i tak nawalam, bo czytanie mi ciężko idzie ostatnio:/
    Aha, rozumiem. Ale zaraz..oni się nie upominają o te książki? Ja się po miesiącu niecierpliwię, a co dopiero… 😀
    No a te ‚artykułowe’ książki to zrozumiałe:) Powodzenia życzę:D

    1. Lisie – byłam, skomentowałam 🙂

      Hiliko – No, ja teraz siłą rzeczy też muszę ograniczyć i to ostro, bo zbyt wiele ich, oj zbyt wiele.
      A co do pożyczonych książek, to nie, nie upominamy się 🙂 Ja pożyczyłam innym ze 2 lata temu, oni mi pożyczyli. Bo to wypróbowane i wyborowe grono moli książkowych pod hasłem Biblionetki 🙂 Znamy się dobrze, wiemy, że książki są bezpieczne i szanowane, krzywda się im nie dzieje 😀 A, że każdy ma co czytać, to i braków się nie odczuwa 😀

  8. O rany, na „Pożeglować do Sarancjum” poluję już od lat… Bardzo, bardzo Ci zazdroszczę.

    Widzę, że zrobił się boom na stosiki ostatnio. Ja jestem strasznie zapóźniona, bo ledwo świąteczne zdobycze zaprezentowałam… Ale z drugiej strony po otrzymaniu 12 książek na Gwiazdkę koniec grudnia i połowę stycznia mam stosunkowo (!) bezzakupową.

    Jeśli zaś idzie o postanowienia, to ja zrezygnowałam najpierw z bibliotek, potem z większości pożyczania (z wyjątkiem tego co od rodziców i czasem jeśli ktoś mi coś bardzo poleca, a ja nie chcę tego kupować) i nie biorę recenzyjnych jeśli mnie bardzo nie interesują (inna rzecz, że nikt mi ich specjalnie nie daje, więc tutaj mam spokój z pokusami). A poza tym książki kupuję tylko w księgarniach stacjonarnych, gdzie mogę sobie pomacać, ale moje zapędy hamuje to, że a) jest drożej niż w necie, więc kasy trochę żal, b) trzeba to donieść na plecach do domu i c) czasem po przeczytaniu losowo wybranego fragmentu okazuje się, że to nie to. W rezultacie kupuję dużo, ale i tak jestem z siebie bardzo dumna, że stosy nie przyrastają tak lawinowo, jak by mogły…

    1. Ja też już od dawna chciałam posiadać, a w mej aktualnej sytuacji to pewnie sięgnę i przeczytam za kilka lat :/

      Oglądałam i Twoje stosy, świetne prezenty dostałaś, ja tylko 2 książki!

      Gratuluję wyników „postanowieniowych” 🙂 Jestem ciekawa, jak długo ja wytrzymam! A co do kupowania, to niestety (stety) net u mnie rządzi – w większości kupuję książki, o których wiem, że chcę, więc zamawiam w necie o 30-70% taniej. A jak chcę sobie podotykać, to idę do księgarni, a i tak kupię w necie 😉

      1. Ja właśnie przez prezenty obchodzę problem co mam zrobić z książkami, które wiem, że chcę mieć. Każdy dostaje listę, coś sobie z niej wybiera, a je mam i prezent i niespodziankę. Zawsze dostaję mnóstwo książek, jeżeli tylko mam na to wpływ… 🙂

        A w necie nie kupuję, bo lubię najbardziej chyba to uczucie, kiedy jeszcze w tramwaju przeglądam nabytki i ciesze nimi oczy. Książek mogę mieć drożej i mniej, ale koniecznie zaraz, już. Czasem też szaleję w antykwariatach… 🙂

        Może mi się to zmieni, jak zamieszkam gdzieś, gdzie nie trzeba na pocztę gdzie trzymają paczki jechać przez pół miasta… :/

        A tak już zupełnie na marginesie, to zupełnie nie są postanowienia (noworoczne czy jakiekolwiek inne), gdyby były za nic nie udałoby mi się ich dotrzymywać (tak już mam). To coś w rodzaju zdrowego rozsądku (posiadam mało) na tle miejsca na regałach (posiadam dużo mniej…).

  9. Ej, wiesz to ja bym się nie obraziła, gdybyś trochę mi odstąpiła tych książek. A mój mąż i jego portfel byliby w piekło wzięci 😀

    Z wyżej zaprezentowanych książek przeczytałam „Filary ziemi”. Muszę powiedzieć, że to jedna z lepszych książek z jakimi miałam przyjemność się zapoznać 😀

  10. pechowy fart? co to znaczy?? :)) Filary ziemi uhuhu Enga!! Wiem, że będzie się Tobie podobać:) a Pawła P. to ja w końcu muszę, bo wstyd!
    Miłych lektur:)

    1. Enedtil – hehehe, co do odstapienia, to musialybyśmy pogadać 😉 Ale pożyczać mogę 😀 Miejsce na półkach (sztuczne przy pożyczaniu ;p) się robi 😀

      Moni – „Pechowy fart” wzięłam głównie dlatego, że dzieje się w Toruniu, a jakby nie było to mój region 😉 Czytaj Pawła P., czytaj i opisuj.

      Dziewczyny, i ja myślę, że „Filary ziemi” przypadną mi do gustu, aczkolwiek przeczytam je za lat kilka 😉

  11. Postanowienia wszelakie są po to by je łamać!
    Tak przynajmniej wmawiałam sobie kilka dni temu, gdy po raz trzeci (sic!) w tym roku zamawiałam książki.
    I oczywiście wszystko było pięknie na początku – żadnych lektur za pełną cenę, uleganie tylko ogromniastym promocjom lub okazyjnym, lecz opłacalnym (typu Dzień Książki, Targi, 3za2), a w razie nadwyrężenia silnej woli otwarcie szafek i spojrzenie na tomiszcza, których nie przeczytam, przy moim braku czasu, chyba nawet za 50 lat. I oczywiście natknęłam się na promocję -70%. Na Merlinie. W dodatku książeczki mogę odebrać w empiku.

    A teraz, cóż.
    Odczuwam irytację, przygnębienie, wstyd, przeczuwam kompromitację, a jednak nie jestem zła. Niesamowita przypadłość 🙂

    Twoje stosy piękne. I myślę, że chwilowe potrzymanie w ręku tych książek, przekartkowanie, ułożenie na półce szybko zabiją wyrzuty sumienia.
    Wszak książki są to też piękne przedmioty. Niekoniecznie trzeba je czytać !

    Pozdrawiam 🙂

    1. Kornwalia – przystałabym w miarę chętnie, gdyby nie fakt, że u mnie się nie da tak, ze względu na szarady recenzyjne :/ Ale buduję sobie swoje wyzwanie, w czym pomaga mi fakt, że dzisiaj zostałam bankrut…ką?

      Claudette – z Merlina zamówiłam 2 pozycje z 12 czy 13 na które miałam ochotę 😉 No i był to jeszcze rok 2010, zrobiłam sobie prezent noworoczny 😉

      Ja widzę książki jako przedmioty również, ale głównie po ich przeczytaniu, przed przeczytaniem cieszą, ale jednocześnie są wyrzutem sumienia „ja tu stoję i czekam, a ty nic!” 😛

  12. Normalnie, róg obfitości.
    Szczególnie zazdroszczę nowego wydania Rudej Sfory i Filarów Ziemi, ale stosik od wyd. Telbit też niczego sobie – polecam zabrać się najpierw za Świadectwo Judasza 🙂

  13. Jak tak czytam Wasze wyznania, co do słabej silnej woli, to zaczynam się cieszyć, że jakoś skromny uczeń nie mam pensji, którą mogłabym szybko roztrwonić. Cieszę się, że potrafię się opanować w księgarni. Bo przy kieszonkowym cena np. 30 zł już jest wysoka.
    Pomijając już ten fakt, półki i tak mi się uginają, ciekawe czemu? 😀

    PS. Piękne stosy. Ja tam muszę kiedyś zajrzeć do Twojej domowej biblioteczki, co nieco podebrać, szybko czmychnąć. 🙂

  14. haha, skąd ja to znam, dzisiaj tez liczyłam ile książek pi razy oko mam jeszcze nieprzeczytanych i ile mi to lat zajmie, gdybym oczywiscie nic nie kupowała i nie dostawala. Ech, jestem chyba na straconej pozycji już na starcie

    1. Fri2go – 😉 Dzięki za polecenie tego tytułu, jak dojdę do „rundy” (o tak, muszę czytać naprzemiennie przecież!) Wydawnictwa Telbit, to wezmę to zdanie mocno pod uwagę 😀

      Vampire_Slayer – Tia… Dzisiaj właśnie zostałam siłą ograniczona poprzez pozbycie się prawie wszystkich pieniędzy na koncie, więc łatwiej mi przyjdzie niekupowanie ;p
      Zapraszam, zapraszam 🙂 Możemy zrobić rundkę Bydgoszcz-Toruń, z noclegiem u mnie 🙂

      Kasia.eire – no właśnie :/ A ja tak chcę przeczytać te moje książki!

  15. Każdy ma jakiegoś bzika, droga Engo:).
    Być może zresztą takie gromadzenie na czas emerytury nie jest głupie, biorac pod uwagę, że emerytur z ZUS-u to raczej nie powąchay, bo do tego czasu wszystko się posypie:(.
    Także gromadź sobie spokojnie, to inwestycja w przyszłość;).

  16. Moni, no jak nieznajomość moich książek to już wstyd, to jest nieźle 🙂
    Pani Agnieszko, cieszę się, że „Niepełni” do przeczytania _już_ za dwa tygodnie, bo wobec tej obfitości i dwie dekady nie byłyby terminem zbyt odległym.

    1. Iza – jak nie będę miała kasy na emeryturze, to zostaną znajomi i biblioteki 😉 A może się w pewnym momencie dorobię czytnika, ściągnę na niego 10000 książek i będe miała na starość 😉 A regulacja czcionki jak znalazł ;p

      Panie Pawle – ja również się cieszę, że w końcu udało mi się ją wypożyczyć, ostatnio ganiano nam bibliotekarkę po różnych konferencjach, szkoleniach i ciągle było zamknięte. A faktycznie, obfitość wielka, ale w tym przypadku motywacja jest do czytania 🙂

  17. Znam ból kupowania książek i odkładania na stos „tych do przeczytania”, który nijak nie maleje :/
    Jednak nei mogę się powstrzymac i każde przejście obok antykwariatu kończy się wejsciem do antykwariatu, a potem wyjsciem i mam fart, jeżli w torbie mam jeden nowy nabytek. Częsciej są dwa albo trzy….
    Promocja w księgarniach też się tak kończą.
    A czasem kupię coś, bo nie jest koszmarnie drogie, a ja poprostu MUSZE to mieć
    Albo dostanę w prezencie …
    Tylko półek brak na przechowywanie, a czas na czytanie to też do emerytury chyba mam zarezerwowany

    1. 😀 Witam współuzależnioną 😉 Dlatego ja miałam wielkie wątpliwości co do skuteczności. No, ale los i moje konto postanowili mi dzisiaj dosadnie pomóc i kupowanie już na czas określony zwyczajnie w grę nie wchodzi i tyle :/

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s