„Niewolni” William Nicholson


Wydawnictwo: Fabryka Słów, 2010

Oprawa: miękka

Ilość stron: 400

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5,5/6

*****

„Niewolni” to drugi tom trylogii „Ognisty wiatr”. O tomie pierwszym – „Pieśniarzu Wiatru” – pisałam już TUTAJ.

Upłynęło kilka lat, Kestrel i Bowman skończyli 15 lat, czyli według prawa dorośli, nawet do małżeństwa. Aramanth się zmieniło, upadł poprzedni system „równych szans” i wiecznego oceniania. Ludzie są szczęśliwi, żyją tak, jak chcą. A jednak czegoś im brakuje, tylko nie potrafią sobie uświadomić dokładnie czego…

Pewnej nocy na miasto napadają żołnierze Hegemonii. Wielu mordują, a reszta społeczeństwa zostaje ich niewolnikami. Udaje się uciec tylko Kestrel, zostaje rozdzielona z najbliższymi, jednak wytrwale zdąża ich śladem. Żołnierze prowadzą niewolników do stolicy swojego państwa, gdzie zostaje im przydzielona praca. Ku zdziwieniu większości robią to, co umieją, ich zdolności są doceniane, a wraz z tym warunki ich życia się podnoszą. Ale nawet ci, którzy pracują na najniższych stanowiskach doceniają brak szykan, dobre utrzymanie, spokój. Jest tylko jedno „ale” – nie są wolni. Każdego dnia z ich rodzin wybierana jest jedna osoba, która – razem z innymi wybranymi – na cały dzień zamykana jest w klatkach. Jeżeli ktoś odważy się uciec, czy popełni inny błąd, to wszyscy, którzy są w klatce z reprezentantem jego rodziny są okrutnie mordowani. Jakże prosty i skuteczny sposób na utrzymanie porządku…

Matka bliźniąt – Ira – zaczyna mieć coraz silniejsze wizje dotyczące jej rodu. Po czasie pokoju i czasie śpiewu nadchodzi czas okrucieństwa, czas ognistego wiatru. Na Syrenie zbierają się Pieśniarze. Idą wielkie zmiany… Jednakże ludzie nie chcą jej słuchać, twierdzą, że zwariowała. Nie chcą zostać uratowani? A może jest im dobrze w tej niezbyt odczuwalnej niewoli?

Do walki zostają wybrane jej dzieci – zarówno Bowman, jak i Kestrel mają pewne role do wypełnienia. Kestrel zmierza powoli do Wysokiej Domeny razem z orszakiem ślubnym księżniczki ludu Gangu, gdzie dostała się przez przypadek. Sisi ma poślubić wybranego „syna” Pana Hegemonii i w ten sposób zapewnić pokój między tymi krajami. A jej ślub ma być najpiękniejszą ceremonią świata. Czy tak będzie? Czy pokocha przeznaczonego jej mężczyznę? Czy ślub pójdzie zgodnie z planem? Ale przede wszystkim: czy bliźniętom uda się wyzwolić ich lud z niewoli?

Druga część bardzo ciekawie się rozwija,  widzimy najpierw, jak dorosły bliźnięta, potem widzimy, jak  zmieniło się ich społeczeństwo, jacy stali się ludzie dookoła nich. Potem nadchodzi moment zagrożenia, śmierci, niewoli. Daje on proste, ale ciekawe stadium zniewolenia umysłów ludzkich, funkcjonowania społeczeństw, systemów i relacji władzy, mechanizmów rządzenia masami. Mam nieodparte wrażenie, że ta część jest bardziej dojrzała, nie jest to już baśń dla starszych dzieci, jest to raczej baśniowa opowieść dla starszej młodzieży i dorosłych. Tak wiele tutaj różnorakich nawiązań do sytuacji rzeczywistych, tak wiele sytuacji do przemyślenia, pytań do odpowiedzenia. Jestem bardzo ciekawa, jak autor rozwinie opowieść w trzeciej – ostatniej – części. Niestety, chyba długo będę musiała poczekać, bo nie widzę jej w zapowiedziach Fabryki Słów 😦

Naprawdę nie rozumiem dlaczego ta trylogia jest tak słabo znana! Nie wiem, z czego to wynika. Z braku znajomości autora? Z niskiego budżetu na promocję? Z braku 100 trupów co rodział? Czy może z braku superbohaterów o 20 mocach specjalnych? Książki Nicholsona są naprawdę dobre, niby proste, a kompleksowe i wielowymiarowe. Ta część podobała mi się jeszcze bardziej od poprzedniej. Dla młodzieży może być fajna, bo bez zagłębiania się w drugie dno mają ciekawie napisaną książkę o przygodach równolatków, z interesującym światem i fajnymi bohaterami. A dla dorosłego to uczta wielowątkowości i bardzo dobra baza do refleksji nad tym, co nas otacza.

Bo czymże jest Hegemonia? Jak można być szczęśliwym niewolnikiem? Co decyduje o tym, że jesteśmy niewolnikami? Mury? Znak wypalony na ramieniu? Czym jest wolność? Czy człowiek musi być wolny, by być szczęśliwy? Czy cudowna, rozwinięta cywilizacja szczęśliwych ludzi może być budowana na terrorze i okrucieństwie? Czym jest piękno i dlaczego jest ono ważne? Jak można łączyć piękno z okrucieństwem? Czym są ideały i jak się mają do „prawdziwego życia”? Czy szczęścia nie daje nam przypadkiem funkcjonowanie w jasno określonym i sprawnie funkcjonującym systemie? Czym jest kłamstwo i czy można je usprawiedliwiać? Co się dzieje, gdy upada tak sprawnie funkcjonujący i rozwinięty system? Dlaczego ludzie z ofiar zmieniają się w oprawców? A to jeszcze nie wszystkie pytania wypływające z lektury tej książki, zagwarantuje Wam ona naprawdę godziwą strawę duchową.

Nicholson świetnie wplata w swą prozę to, co już znamy – systemy totalitarne, zależności polityczne, otępianie mas. Bo jakże nie zauważyć relacji z przerażającą rzeczywistością, gdy niewolnikom wypala się na skórze znak stwierdzający, że teraz należą do Hegemonii, a zgoda na system i praca ma uczynić ich wolnymi? Miałam przed oczami pewną słynną tablicę… Całość w wersji oryginalnej została bardzo zgrabnie zapięta klamrą tytułu: „”Slaves of the Mastery”, który przeraźliwie trudno jest moim zdaniem przetłumaczyć tak, by polska wersja oddawała całą wieloznaczność. „Niewolni” to całkiem dobra wersja 🙂

Autor tworzy świat ciekawy, barwny, z wieloma kulturami, tradycjami. A to wszystko splecione jest w bardzo zgrabną całość i napisane pięknym językiem. Bogatym i poetyckim, ale poetyckim w sposób, który pomaga nam cieszyć się pieknymi opisami oraz porywa i umieszcza w środku akcji. Czyta się z zainteresowaniem, łatwo można sie identyfikować z bohaterami, a akcja trzyma w napięciu. Epicka opowieść, poetyckie opisy i dbałość o stworzenie interesującego świata. Opisy tańca wojennego – manaksy, czy ślubnego – tantarazym  są przepiękne. A opis Wysokiej Domeny? Sama chciałabym tam mieszkać 😉 A to wszystko okraszone jest szczyptą humoru. Do tego tłumaczka ponownie pomogła tej porywającej opowieści być jeszcze lepszą 🙂  Na przykład władcy królestwa Gangu w drodze na ceremonię zaślubin ich córki rozmawiają sobie w przytulnym powozie:

– Siądź prosto, Puchaczku – powiedziała jego żona. – Pamiętaj, jesteś Johanną z Gangu, a ci wszyscy ludzie, których spotykamy, to brud na twoich podeszwach.

– Brud na moich podeszwach. Tak, moja droga.

– Masz nie chichotać, nie skubać skórek przy paznokciach i nie jeść z otwartymi ustami. Gdy ktoś się do ciebie odezwie, pamiętaj, żeby spojrzeć na niego karcąco.

– Tak, moja droga.

– Pokaż mi, jak patrzysz karcąco.

Spojrzał karcąco.

– No proszę. Wyglądasz zupełnie jak twój ojciec.

Ponownie – tak, jak i w pierwszym tomie – nie znalazłam nic, do czego mogłabym się przyczepić. I dlatego naprawdę chciałabym Was zachęcić do czytania tych dwóch książek. Reprezentują one kawał dobrej, ciekawej fantasy, pełnej interesujących bohaterów, pomysłów na królestwa i systemy, a na dodatek bardziej wymagający czytelnik znajdzie mnóstwo materiału do przemyśleń. Nie ma tam żadnych walk ogrów czy elfów, to nie ten typ. Ale jest za to unikalny świat autorstwa Nicholsona.

Polecam szczerze, z czystym sercem, bo warto! Drugi tom to dalszy ciąg porywającej, baśniowej, mądrej i metaforycznej opowieści! Trzymam kciuki aż do bólu, by trzecia część pojawiła się w tym roku i by nie zostawiono mnie bez zakończenia! Czytajcie moi mili, czytajcie!

 

 

Reklamy

9 thoughts on “„Niewolni” William Nicholson

    1. Pablo – przyganiał kocioł garnkowi :P:P:P

      A swoją drogą – mam wrażenie, że i Tobie się spodoba, więc zdobywaj i czytaj 🙂 Na razie na Allegro nie widzę pakietu, a i ceny nie porywają, ale można monitorować sytuację 🙂 A swoją drogą niesamowicie tanie są na Allegro te książki po angielsku! Jak będzie jakaś długa przerwa przed tomem trzecim, to sobie kupię taką 😛

      Molu książkowym – warto czytać 🙂 Tylko najlepiej najpierw „Pieśniarza Wiatru”, potem „Niewolnych”, więc kupno aż dwóch książek :/ Lub wypożyczenie. Lub pożyczenie 😀

  1. Nicholsona i jego tylogie mam na półce w pracy… Może go wypożyczę. Przy okaji, to jest półka z książkami dla dzieci – nie to, że mam coś preciwko, broń boże, ale to była książka pisana dla młodszego odbiorcy. Fakt, że podoba się dorosłym, świadczy o książce jeszcze lepiej, prawda?

    Pozdrawiam. 🙂

    1. No właśnie, już rzuciło mi się przy pierwszym tomie, że to jest skwalifikowane jako literatura dziecięca i młodzieżowa. O ile jeszcze pierwszy tom myślę, że mogłaby czytać młodzież młodsza, o tyle ten drugi już według mnie powinien być dla młodzieży starszej.
      Może inaczej – dzieciaki i młodsza młodzież przeczytają, będą miały frajdę i tyle. Młodzież starsza i dorośli oprócz tego, że będą mieli frajdę, to jeszcze wyłapią masę niuansów, nawiązań, relacji kutlurowych, społecznych, politycznych itd. Dlatego uważam, że dla dorosłego to lektura nawet bardziej wartościowa 🙂

  2. Recenzji, z racji tego, że to recenzja drugiego tomu, nie przeczytałam. No może tylko pierwszy i końcowy akapit 😉 Za to zapoznałam się z recenzją pierwszej części i już wiem, że prawie na pewno pojawi się w koszyku, podczas następnych ksiązkowych zakupów 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s