„Pismo Leonarda” Dina Rubina


Wydawnictwo: Muza, 2010

Oprawa: miękka

Ilość stron: 462

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

Ta książka Diny Rubiny została już gruntownie opisana na blogach książkowych. Na dodatek wszystkie recenzje są bardzo pozytywne, pełne zachwytów. Cóż mogę dodać? Czym wzbogacić zawartość blogosfery? Zobaczymy!

Poznajcie Niutę, osobę wyjątkową tak, że bardziej chyba już nie można. Po śmierci matki wychowywana przez wujostwo, kochana, jednakże wzbudzająca w nich strach. Kochająca, jednakże nie potrafiąca wygrać z życiem narzuconym przez lustra. Przeraźliwie bystra pod wieloma względami (na przykład w obcej mi matematyce wysokiej klasy czy fizyce), jednocześnie nie potrafiąca znaleźć swojego miejsca w życiu, ciągle będąca na uboczu. Czasami lustra uchylają jej rąbek tajemnicy i widzi przyszłość. Ma pamięć absolutną. Spojrzy na Ciebie i już wie kim jesteś oraz co się z Tobą stanie. A nade wszystko wieży w świat luster, w rzeczywistość alternatywną, przenikającą się z tą, która nas otacza. Jest leworęczna przez pierwszych kilka lat życia, a potem nabiera umięjętności tak samo biegłego używania obydwu rąk (którą to umiejętność zresztą narzuciła jej siłą opiekunka).  Ciekawe, jak potoczyłyby się jej losy, gdyby dane jej było zostać tylko przy używaniu lewej ręki? Pisanie przychodzi jej z  trudnością, poza pisaniem w wyjątkowo rzadkiej formie (przynależną ponoć tylko osobom leworęcznym), czyli pismem Leonarda (tzw. pismem lustrzanym). Przez dary (a może przekleństwa?), którymi ją uraczono nie potrafi czuć się normalną częścią społeczeństwa, jest ciągle na uboczu, jakby sama, choć niby nie samotna. A, gdy otoczenie poznaje jej umiejętności, to spada na nią wręcz stygmat wiedźmy, czarownicy, wyrzutka. A na dodatek lustra „się zaciemniają”, czyżby się na nią gniewały? Cóż może Niuta zrobić? Czyż nie pozostaje jej tylko ucieczka do krainy luster?

Wiem, brzmi to wszystko pewnie jak czystej klasy fantastyka. Ale nią nie jest. Jest to opowieść o kobiecie, której dano tak wiele i zabrano chyba jeszcze więcej. Czy może mieć szczęśliwe zakończenie, jak sądzicie?

Podążamy za Niutą przez całe jej życie, poznajemy jako kilkuletnie dziecko i zostawiamy, gdy jest osobą dorosłą. Poznajemy ją dzięki nietypowej wielosobowej narracji. Jeden narrator przedstawia nam Niutę za pomocą listów, drugi w trakcie rozmowy z policjantem Interpolu. A na dodatek mamy jeszcze narrację w trzeciej osobie. Pozwala nam to wszystko na dokładne poznanie Niuty z różnych pespektyw oraz przez uczucia osób, które o niej opowiadają – jej byłego męża, jej aktualnego kochanka, jej ukochanego nauczyciela-dziwaka, innych ludzi dookoła niej.

Nie jest to książka łatwa i przyjemna, wymaga ona od czytelnika koncentracji, zwracania uwagi na słowa, sformułowania, fakty. Egoistycznie żąda od nas wszystkiego, co możemy jej jako czytelnik dać. Język jest bardzo misterny, poetyczny, delikatny, a jednocześnie zmieszany z brutalnością życia cyrkowców i kaskaderów, pełnym wulgaryzmów.

Nad kuchenką gazową wisi jedno z jej srogich dzieł, zachlapane tłustymi plamami z patelni: „Kto ruszy moje zapałeczki, ten oberwie po jajeczkach!”

Przewija się przez nią wiele zdań w innych językach, szczególnie w ukraińskim. Ma to swój urok, jednocześnie może jednak rozpraszać (sprawdzanie tłumaczenia w przypisach). Na dodatek pozwala nam ona poznać szczegóły życia osób pracujących w cyrkach, ich pracy, sztuczek, funkcjonowania tychże instytucji. A gdzieś w tym wszystkim tkwi magia.

– W ten oto sposób małpa stała się człowiekiem! – zakończył tata.

Córka podniosła na niego oczy i zapytała ufnie:

– I wcale się nie zdziwiła?

Książka ta zawróciła mi w głowie i sama nie wiem, co na jej temat myślę. Wydaje mi się, że potrzeba mi czasu, „okrzepnięcia”, przemyślenia i zrozumienia. I wtedy wydam wyrok ostateczny 🙂

Polecam tym, którzy lubią książki wymagające, wielowarstwowe, skłaniające do wędrówki przez wiele poziomów, znaczeń, analizy, a jednocześnie tym, którzy lubią poznawać niezmiernie interesujących bohaterów.

Reklamy

6 thoughts on “„Pismo Leonarda” Dina Rubina

  1. Hmmm niby super, ale mnie nie porywa jakoś ta książka:) Poza tym nie cierpię wstawek w obcych językach – rozpraszają mnie zawsze i walczę z nimi jak mogę:) Tym razem odpuszczę… Za to Krwiopijców sobie szukam:P
    Fajna, rzeczowa recenzja mistrzyni!:) Jesteś w formie!:)

    1. Też generalnie nie lubię takich nieprzetłumaczonych fragmentów, aczkolwiek jakoś tam dodają uroku książce. O ile ich ilość jest dobrze wyważona i są przetłumaczone (bo niestety bywa, że sporo słówek nieraz w książkach się pojawia, a tłumaczeń brak).

      Dziękuję Panu za miłe słowa 😀

  2. Powiem Ci, że zniechęciło mnie zdanie: „Ta książka Diny Rubiny została już gruntownie opisana na blogach książkowych.”
    Osobiście udaje mi się u wydawnictw często trafiać na książki, które wszyscy przewijają, bo nie mają znanych autorów albo trafiają do niszowych odbiorców.
    Ja to uwielbiam!
    Chociaż ta wygląda kusząco.

    1. Sara – słusznie, popieram i również praktykuję 😀

      Grzesiek – biorąc pod uwagę ilość blogów ksiązkowych (których ponoć w miarę regularnych jest ponad 200 – gdzieś ktoś taką liczbą przynajmniej rzucił), to pewnie nie została „gruntownie opisana” jak to podałam. Ale widziałam pewnie z 10 recenzji w trakcie ostatnich miesięcy. A, że akurat trafiały się na blogach, na których bywam, to i mam takie wrażenie 😀

      Mogę pożyczyć, jakby co 😀 Albo wymienić 😀

      Ja do recenzji biorę te, które mają szansę mnie zainteresować (przynajmniej wnioskując z opisu), nie jest ważne to, czy znane, czy nie, czy bestsellery, czy nie 🙂

  3. Książka wydaje się być naprawdę internującą pozycją, a Ty znowu napisałaś świetną recenzje, która bardzo mnie kusi, abym po tę ksiązkę sięgnęła 😉

    Dzięki za wczorajsze gratulacje 🙂 Już u mnie na blogu odpisałam Ci, że na początku nawet nie wiedziałam o co chodzi 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s