„EON. Powrót Lustrzanego Smoka” Alison Goodman


Wydawnictwo: Telbit, 2010

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Ilość stron: 576

Moja ocena: 5,5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

*****

Uch, szkoda, że się tak złożyło, że moment opisywania mych wrażeń z czytania akurat tej książki przypadł tak niefortunnie. Nie mam aktualnie głowy, nie mogę się zbytnio skupić, a szkoda byłoby, gdyby ucierpiała recenzja tak ciekawej książki. No, ale niechże spróbuję…

Imperium Niebiańskich Smoków. Nad tą szczególną krainą czuwa 12 smoków, które odzwierciedlają różnorakie cechy ludzkiej natury np. odwagę, namiętność czy ambicję. Są one lekko nietypowe – niewidzialne (czy raczej widzialne tylko dla wybranych), otoczone tajemnicą, pełne mocy,  mądrości i dostojeństwa. Ich istota otoczona jest cały czas jakby mgiełką niejasności, nie wiemy, czego się po nich spodziewać. Co wiemy?

Wiemy, że jest ich dwanaście – tyle, ile kierunków, ascendentalnych zwierząt, kolorów. Każdy z nich wybiera sobie sposród wybranych dwunastoletnich chłopców tego, który zostanie jego „współpracownikiem” – Lordem Smocze Oko. Wybrany chłopiec najpierw przez dwanaście lat uczy się wszystkich potrzebnych do tej funkcji umiejętności, rozwija możliwości kontaktu ze smokiem, a potem przez kolejnych dwanaście lat jest Lordem i uczy swojego następcę. Po pełnym cyklu dwudziestu czterech lat odchodzi, może w końcu odpocząć. Lordowie odpowiedzialni są za pokój w Imperium, potrafią powstrzymać monsuny, trzęsienia ziemi, powodzie, obronić swą krainę. Za tak olbrzymią moc płacą smokowi ubytkiem swojej energii życiowej – hua. Lord posiada jednak tak olbrzymią moc, władzę, bogactwo, że jest to funkcja, o której marzy każdy z chłopców. Jednakże tylko dwunastu zostaje wybranych – tacy, którzy urodzili się w odpowiednim momencie i którzy widują swojego ascendentalnego smoka.

Wśród kandydatów jest Eon, osobnik szczególny pod każdym względem. Po pierwsze – widzi wszystkie smoki. Po drugie jest kaleką, a tacy jak on normalnie są wyrzutkami społecznymi „przynoszącymi pecha”. A po trzecie – jest dziewczyną! To już kompletnie dyskwalifikuje z ubiegania się o tytuł, ponieważ kobiety nie mogą być Lordem Smocze Oko. Dlatego Eona ukrywa się pod przebraniem chłopca. Jej mistrz pokłada w niej wielkie nadzieje, czy zdoła je ona spełnić? Tutaj można dopatrywać się wątku feministycznego – dlaczego niby kobiety nie mogą być Lordami Smocze Oko? Kto o tym zadecydował? Dlaczego na 500 lat zniknął dwunasty smok? Dlaczego Eonie grozi za tą mistyfikację aż śmierć? Do tego dochodzi wątek ukrywania tożsamości i wpływu tego faktu na całe życie.

W trakcie ceremonii wyboru Szczurzy Smok decyduje się jednak wybrać innego kandydata. Jednak nagle – po 500 latach nieobecności – pojawia się Lustrzany Smok, który wybiera Eonę i swym autorytetem zapewnia jej natychmiastową godność Lorda Smocze Oko. Jednak nie dochodzi do pełnego „scalenia” Eony ze smokiem (fakt oczywiście trzymany w tajemnicy), co stawia ją i całe Imperium w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Bo aktualny Lord Smoczego Smoka – Ido dąży do zmian, rodzina cesarska jest zagrożona! Eona musi więc za wszelką cenę poznać imię swojego smoka, by w ten sposób móc go wzywać i być w pełni sił. Czy jej się to uda? A jeżeli tak – czy zdąży na czas? Jakie będą konsekwencje braku zespolenia?

Bardzo ciekawe są losy głównej bohaterki – taki epiczny bohater, który od niczego dochodzi do zaszczytów, przyjmuje – mimo woli – rolę ostatniej szansy Imperium, a jednocześnie nie jest tym, kim wszyscy myślą, że jest. Eona walczy ze swoją kobiecością, jak tylko może – przyjmuje zioła, które zatrzymują jej miesiączkę, a jednocześnie odżywkę, która „wspiera męską energię”, bo uważa, że tak będzie jej łatwiej skontaktować się ze smokiem. Czy jednak czyni słusznie? Jej wróg – Lord Ido – to niebezpieczny furiat, zaślepiony ambicją i żądzą władzy. Cesarz jest stary i schorowany. Czy jego syn zdoła go godnie zastąpić? Eonę wspierają przyjaciele – służąca Rilla, eunuch Ryko oraz bardzo interesująca postać „odmieniec” (czyli transwestyta) Lady Dela. Bohaterowie są stworzeni realistycznie, możemy śledzić ich rozwój, dojrzewanie, rozterki i nadzieje.

Może to moje tłumaczenie brzmi skomplikowanie, ale tak nie jest. W książce wszystkie te skomplikowane zależności, ceremonie, tradycje przedstawione są w sposób prosty, a zarazem barwny. Autorka – jak zresztą sama wyjaśnia – opierała się na tradycjach pochodzących z Chin i Japonii. I to bardzo fajnie współgra z całą fantastyczną jakby nie patrzeć opowieścią. Świat i zasady w nim panujące są naprawdę ciekawe, relacje międzyludzkie (i ludzko-smocze) są rozbudowane, wchodzi w ich skład wiele współzależności i dlatego podejmowanie decyzji musi być przemyślane, inaczej grozić może różnymi konsekwencjami. Alison Goodman zapewniła bardzo godziwą rozrywkę tworząc powieść bogatą, wielowątkową i wielowarstwową, z różnorodnymi bohaterami. Język jest subtelny, dobrze naśladuje estetykę wschodnią, jest lekko poetycki. A całość wciąga i nie daje się oderwać!

Jedyne do czego odrobinkę mogę się doczepić to tłumaczenie (oraz po części korekta i redakcja). Nie, nie zauważyłam literówek. Ale zauważyłam „toporność” tłumaczenia. W niektórych zdaniach wręcz bije po oczach to, że zostały przetłumaczone w szyku zdania angielskiego, a nie polskiego. I to powinna wyłapać chyba korekta, tak? Nie ukrywam, że ta toporność trochę mi przeszkadzała, jednak całość znakomicie pozwalała mi o tych kilku momentach zapomnieć 🙂

Jakoś nie mogę się też oswoić z okładką. Bo niby wszystko jest ok, wszystkie elementy są związane z książką i nic nie jest od czapy, ale czegoś mi brakuje. Może lepszy byłby smok w tle zamiast tych pazurów prawie, że atakujących główną bohaterkę? Nie wiem… Znalazłam jeszcze dwie wersje i o ile TA według mnie jest totalnie do bani, to już kolejna jest całkiem ciekawa. Przyznam, że bardzo interesuje mnie jaka będzie koncepcja okładki drugiego tomu i mam nadzieję, że wydawnictwo dostosuje ją do tomu pierwszego (lubię, gdy duologie, trylogie i cykle mają graficzną jednolitość). A przy okazji piszę wprost – nie mogę się już doczekać kiedy autorka skończy tom 2, a wydawnictwo zakupi do niego prawa, przetłumaczy i wyda w Polsce. Książka jest na tyle ciekawa, a na dodatek kończy się w taki sposób, że ta moja niecierpliwość nie jest zresztą niczym dziwnym. Pisz kobieto, pisz! 🙂

Polecam wszystkim tą fantastyczną podróż przez świat smoków, magii, tradycji, intryg dworskich i tajemnic! Dla tych, którzy lubią fantastykę, smoki, ale również intrygi dworskie, kultury wschodu oraz ciekawie skonstruowane światy!

PS. Życzenia dla Was moi drodzy będą jutro 🙂

Reklamy

7 thoughts on “„EON. Powrót Lustrzanego Smoka” Alison Goodman

  1. Hm jeżeli o mnie chodzi to ja jestem zawsze na tak, jeżeli na tapecie mamy fantastykę ze smokami!:D O książce słyszałem coś tam, ale nic na tyle dobrego bym ją brac pod uwagę… aż do teraz:P Telbit… hmmm nadchodzę?:P

  2. Hiliko – 🙂 Zobaczymy, jakie będą kiedyś Twoje wrażenia.

    Pablo – Nadciągaj 😛 Tutaj: http://www.telbit.pl/index.php5?art=470 na dole strony mas linki do innych recenzji. Plus kilka dzisiaj znalazłam na blogach. Poczytaj, pomyśl i do dzieła 😉

    Kalio – 😀 Będę bardzo ciekawa Twoich odczuć! Mnie się podobało, ale wrażenia są ponoć różne.

    Viconia – to daj znać u siebie na blogu jak Ci się podobało!

  3. Książkę czytałam z doskoku podczas chwil spędzonych w empiku 😉 Doszłam może do 50 strony (?) … w sumie początek nie zaciekawił mnie na tyle aby książkę kupić. Może jednak kiedyś się skusze 😉

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s