„Bóg. Życie i twórczość” Szymon Hołownia


Wydawnictwo: Znak, 2010

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Ilość stron: 264

Moja ocena: 4,5/6

Ocena wciągnięcia: 4,5/6

*****

O tym autorze czytałam i słyszałam już całkiem sporo, ale nie miałam okazji przeczytać żadnej z jego książek. Znałam go więc w bardzo ograniczonym stopniu z mojego nieczęstego oglądania telewizji. Postanowiłam w końcu zmierzyć się z jego widzeniem Boga. Jestem osobą hm… poszukującą? Próbującą poznać i zrozumieć? Czy ta książka mi w czymś pomogła?

„Bóg. Życie i twórczość” jest szumnie zwana w reklamach biografią Boga. Ja jednak tak tej książki nie widzę. Dla mnie jest ona przybliżeniem wizji Boga do poziomu postrzegania ludzkiego. Autor ze swadą, przekonaniem i otwartością mierzy się z ludzkimi poglądami na Boga i jego czyny. Prezentuje nam na przykład swoją wizję wydarzeń w Kanie, tego, jak funkcjonuje Trójca Święta, dlaczego Jezus zstąpił wśród ludzi, objawieniami boskimi, żądaniem zgładzenia syna Abrahama i z wieloma innymi wydarzeniami, przekonaniami, wizjami. W trakcie czytania ksiązki widać, że autor jest szczerze przekonany co do przedstawianych informacji, wierzy w to całym sercem i jest mu z tym dobrze. Jednocześnie rozrpawia się z teoriami głoszonymi przez osoby niewierzące w Boga oraz wizjami innych religii (np. Świadków Jehowy czy Islamu). To wszystko prezentuje głównie poprzez przekazywanie faktów, ale jest to zmieszane z przekonaniami i wiarą autora. Zresztą całkiem często nawiązuje on do niemożności poznania ludzkimi zmysłami stwórcy świata. Analizuje on także Stary i Nowy Testament, jednak w sposób zrozumiały dla współczesnego człowieka, próbuje się także „rozprawić” z wizją okrucieństw przedstawionych w Starym Testamencie. W książce pada wiele wypowiedzi związanych z klerem i są one zarówno pozytywne i wyrażające zachwyt, jak i zdecydowanie negatywne.

Czytanie ułatwia fakt, że autor nie jest zamknięty na otaczającą go rzeczywistość – wie, jak funkcjonuje społeczeństwo, jak żyją ludzie, co robi kler i jak wyglądają msze. To wszystko moim zdaniem ułatwia dotarcie do czytelnika, bo książka nie jest pochwalnym peanem dla maluczkich, raczej prezentacją przekonań autora i jego wiary. Pokazuje też to, jak sam zadawał podobne pytania, miał wątpliwości co robić i jak wierzyć, dzieli się tym, jak dojrzewał w swej wierze.

Autor posługuje się barwnym językiem, nie ma tu prawie w ogóle ciężkiego „teologiczno-filozoficznego bełkotu”, który dla przeciętnego człowiek jest niemożliwy do zrozumienia. Owszem, poruszanych jest wiele kwestii filozoficznych i teologicznych, ale jest to podane w taki sposób, że czyta się stosunkowo łatwo, aczkolwiek należy raczej czytać w skupieniu. Do tego każdy rozdział kończy się spisem lektur, które autor poleca do dalszego studiowania (z opisem każdej i dopiskiem „dla kogo” :)). W książce znajdziemy też specyficzne poczucie humoru autora, sarkazm i cięte riposty.

Dla mnie było to interesujące spotkanie. W kilku kwestiach mogłabym się z autorem zgodzić, z większością jednak nie. To znaczy mogłabym zapewne zgodzić się i z częścią innych, ale były dla mnie podane w sposób zbyt hm… prosty? „Na wiarę”, a ja tak nie potrafię. Może dla osób mocno wierzących to faktycznie jest takie proste? Przez to było mi też czasami trudno się wciągnąć w czytanie. Chociaż generalnie mam wrażenie, że zabrakło mi możliwość pełnego skupienia na tej książce.

W każdym bądź razie polecam tym, którzy lubią inteligentne książki traktujące o Bogu. I tym, którzy go szukają, którzy jeszcze nie wszystko rozumieją, którzy chcieliby wiedzieć o nim więcej i prościej. A nawet tym, którzy nie wierzą, bo warto wiedzieć, jak widzi świat spora część ludzkości 😉

PS. A jako dodatek obejrzyjcie sobie reklamę tej książki. Moim zdaniem zrobiono ją w całkiem ciekawej koncepcji.

Reklamy

12 thoughts on “„Bóg. Życie i twórczość” Szymon Hołownia

  1. Mam na półce, jak wszystkie książki Hołowni z resztą. Bardzo fajnie, że w takim stanie, w jakim przebywasz sięgnęłaś po niego. Mam nadzieję, że wkrótce odnajdziesz, to czego szukasz 🙂

    1. Lisie – żałuję tego braku skupienia przy czytaniu części książki, całkiem możliwe, że kiedyś po nią sięgnę znowu. A swoją drogą to spróbuję jeszcze z innymi jego książkami, ponoć trochę odbiegają od tej, ale nie wiem co to oznacza ;p

      Grzesiu, też myślę, że to był dobry moment. Generalnie od czasu do czasu sięgam po tego typu książki, aczkolwiek nie lubię takich „naukowych”, więc właśnie Hołownia i jemu podobni mają szansę na me zainteresowanie 😉 Ja jestem w Kolejkowie zapisana do innej jego książki, a moja przyjaciółka ma „Ludzi na walizkach”, więc mam dostęp do przynajmniej 2 kolejnych. A nie wiem jeszcze co mamy w bibliotece.

      1. Monopol na zbawienie i Kościół dla średnio zaawansowanych są napisane w bardzo lekkiej i humorystycznej formie. Tabletki z krzyżykiem są również napisane lekkim językiem zrozumiałym dla inteligentnych ludzi bez super szerokiego i głębokiego wykształcenia teologicznego.

  2. Dwie rzeczy zastanawiają mnie, jeśli myślę o książce Hołowni. Od razu zaznaczam, że są to myśli przedczytelnicze, bo książki jeszcze nie miałem okazji poznać, ale za sprawą szeregu czynników już wyrabiam o niej sobie zdanie, które będę chciał zweryfikować, gdy będę miał okazję się z nią kiedyś zmierzyć.
    Po pierwsze: pierwszy kontakt miałem z nią poprzez bilboard na białostockiej ulicy Berlinga. W momencie, gdy te zarezerwowane są dla reklam kiełbasy w Auchan, w chwili gdy pojawia się tam „Biografia Boga” mam wątpliwość, na ile jest to rzecz prawdziwie dla ducha, a na ile tylko fakt medialny, jakaś alternatywa dla chrześcijan, którzy w naszym kraju nie chcą widzieć (dajmy na to) katolicyzmu w wersji tylko radiomaryjnej. Słowem: mam obawy czy ta książka ma mi do zaoferowania coś poza wiarą w wersji light (albo raczej lightową analizę, bo raczej ta mnie interesuja jako nieposzukującego, ale zainteresowanego).
    Kwestia druga jest jakby pochodną pierwszej (i myślę, że o ile aspektu pierwszego poruszać nie musiałaś, to tego mi zabrakło): dla kogo jest „Bóg. Życie i twórczość”. Nie chodzi mi tu o orientację religijną/ateistyczną, ale o kondycję intelektualną czytelnika: czy jest to biblia dla ubogich, ale piśmiennych? Czy kogoś, kto uważa się za inteligentnego, obeznanego choć trochę z pewnymi kwestiami religioznawczymi zaskoczy czymś? Ten ostatni aspekt sprawia, że mimo kiełbasianej niechęci z pierwszego wrażenia, skuszę się – choć na jeden rozdział.

    1. Witaj! Dziękuję ślicznie za poruszenie ciekawych kwestii w komentarzu. Mogę tylko powiedzieć – niestety trochę na szybko, bo jeżeli teraz odejdę od komputera, to obawiam się, że zapomnę na kilka dni – co sądzę 🙂

      Co do reklamy – mam mieszane uczucia. Generalnie można zapytać: jeżeli inne książki mogą być reklamowane w taki sposób (niewiele, ale jednak takie są), to dlaczego nie i ta? Ale z drugiej strony niezbyt mi – osobiście – podoba się taka wersja reklamy dla książki, szczególnie związanej z taką tematyką. Ale patrząc okiem marketingowca, to jest to świetny pomysł na dotarcie „do mas”. I tak sobie myślę, że może w tym przypadku dobrze rozgraniczyć treść książki od maszyny medialno-promocyjnej. Chociaż chyba do końca się nie da, bo cały czas pojawia się pytanie: czy to wszystko nie po to, by na niej jak najwięcej zarobić?

      Co do pytania drugiego, to mam wrażenie, że dla osoby, która już jakąś wiedzę ma, chociaż niedużą, ale podstawy byłyby przydatne, bo inaczej książka momentami może robić się niezrozumiała. Szczególnie, że całkiem wiele jest nawiązań do różnorakich sytuacji biblijnych, a dodatkowo do faktów związanych z życiem osób wierzących. Poza tym dobrze mieć swoje zdanie dotyczące innych religii, by móc wystawić je na próbę porównawczą z opiniami autora. Dla osób ze sporą wiedzą, to pewnie ona zbyt wiele treści nie niesie. Jej siła zresztą według mniej leży nie tyle na podawaniu „suchej wiedzy”, co na próbie ukazania innego spojrzenia jej dotyczącego. Do tego autor podejmuje również próby przybliżenia wizji zdarzeń w spojrzeniu człowieka żyjącego w czasie ukazywanych w Biblii zdarzeń, a jednocześnie „przełożeniu” tego na rzeczywistość dookoła nas. Trochę chyba zagmatwałam 😀 A generalnie warto rzucić okiem, przejrzeć książkę przed zakupieniem.

      1. Oj rzuce, przekartkuję i pewnie poczytam:) W zasadzie jedna myśl mi się jeszcze pojawiła, która sprawia, że jestem nieufny wobec tej książki: osoba autora. Nie mam absolutnie niczego do Hołowni (mam wrażenie, że inteligentny facet z niego), ale obawiam się, że trochę w tym zbyt wiele lansowania go na czołowego lidera myśli chrześcjańskiej po przeciwnej do Radia Maryja barykadzie. I jego buzia na plakacie sprawia, że podejrzewam, że nowa publikacja to kolejny etap takiego kreowania. Co nie znaczy, że książka musi być zła, ale budzi nieufność. Tak czy inaczej: poczytamy, zobaczymy:)

        1. Mogę się zgodzić z tą wizją, też mi to chodziło po głowie. Ale jednak u mnie nie była to myśl na tyle silna, by zniechęciła mnie do czytania. A w tej książce ukazał mi się autor z 2 twarzami: zwykłego człowieka,który stara się wytłumaczyć sobie (i innym) boskość Boga (to twarz początkowa) oraz takiego, który wierzy już tak mocno, że wiele rzeczy wydaje mu się prostych (które dla mnie – czy jeszcze, czy ogólnie – takie się nie wydają). Nie zauważyłam wyłażenia z niego „celebryty”. Ale to już może się stało w mediach?

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s