„Pod napięciem” Jeffery Deaver


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2010

Oprawa: miękka

Ilość stron: 464

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

Cykl: Lincoln Rhyme

*****

Nowy Jork, miasto-gigant, pełne ludzi, samochodów, maszyn, urządzeń elektrycznych i… prądu. Wśród milionów mieszkańców nagle pojawia się jedna osoba, która – zafascynowana prądem oraz jego możliwościami – postanawia użyć nietypowej broni by przeprowadzić prywatną zemstę. Akcję zaczyna stworzeniem łuku elektrycznego, który zabija przypadkowego przechodnia i rani kilka osób. A potem jest gorzej i gorzej… Za co się mści? Co daje mu zabijanie w tak okrutny sposób wielu osób? Jaki jest jego cel?

Sprawa trafia do znanego duetu: sparaliżowanego kryminologa Lincolna Rhyme oraz jego partnerki Amelii Sachs. Razem z policją i FBI starają się wyśledzić zamachowca, poznać jego motywy, przewidzieć kolejne kroki. Jednak jest on tak sprytny i drobiazgowo przygotowany, że śledztwo idzie im jak po grudzie. Zmieniają się motywy, pomysły, a nawet podejrzani, a końca nie widać. Dodatkowo Rhyme jest zajęty również drugą sprawą. Okazało się bowiem, że nagle zdołał władzom umknąć słynny Zegarmistrz, do ujęcia którego duet ten przyczynił się aktywnie jakiś czas temu. Rhyme pomaga Kathryn Dance i meksykańskiej policji w poszukiwaniach tego genialnego przestępcy, co rozbija jego uwagę na dwie sprawy i niestety grozi konsekwencjami nie tylko zawodowymi, ale prywatnymi. Tak, prywatnymi – wielbiciele cyklu wiedzą, że Rhyme jest tetraplegikiem, a tak intensywna praca nad dwiema sprawami rzutuje na jego zdrowie i zaczyna wręcz zagrażać życiu. Jak sobie poradzi z tym faktem perfekcjonista Rhyme? Jakie decyzje a propos dalszego życia podejmie?

Deaver kolejny raz pokazuje, że solidnie przygotowuje się do napisania książek, ma dobry warsztat i wie, jak pisać książki sensacyjne 🙂 Książka wciąga od pierwszej strony, wpadamy w akcję, napięcie jest bardzo dobrze stopniowane i okraszane szczegółami, które wzbudzają w nas chęć samodzielnego rozwiązania zagadki. A akcja toczy się w takim tempie, że nie chce się odkładać książki, tylko czytać dalej i dalej.

To już 10 książka tego autora, którą miałam okazję przeczytać (a 4 z tego cyklu) i mogę powiedzieć, że z każdej wiele się uczę. Swoją drogą ciekawe, jak z każdej dobrze przygotowanej książki może człowiek wyciągnąć wiele informacji, niezależnie czy jest to romans, sensacja, książka obyczajowa czy kryminał. Deaver za każdym razem daje nam dawkę wiedzy na inny temat. Tym razem miałam szansę pogłębić moją wiedzę dotyczącą prądu i przyznam, że przedstawiona jest ona na tyle ciekawie, że w żadnym momencie nie poczułam się znudzona (czego nie mogę powiedzieć o lekcjach w podstawówce ;p). Wiedza wpleciona jest w akcję w taki sposób, że praktycznie niespostrzeżenie dostaje nam się do mózgu 😉 A książka trzymała mnie w napięciu do tego stopnia, że zaczynałam bać się używania urządzeń elektrycznych, kontaktów, a nawet komputera ;p To według mnie bardzo dobrze świadczy o książce!

Jak zwykle też u tego autora mamy interesująco przedstawionych bohaterów. Lubię czytać dobrze napisane cykle, bo możemy obserwować rozwój bohaterów, ich relacji, doświadczeń. Tutaj mam tego kolejny przykład – zarówno obserwując dwójkę głównych bohaterów, jak i bohaterów drugoplanowych (Pulaski) czy nawet i zbiega – Zegarmistrza. To wszystko okraszone jest ciekawie skonstruowanym motywem zemsty, powoli rodzącej się obsesji – strachu przed elektrycznością, a na dodatek wątkiem zmagań się ze zdrowiem.

„Pod napięciem” to świetnie napisana książka sensacyjna. Cieszę się, że mam jeszcze kilka książek tego autora na półkach, więc mogę je sobie od czasu do czasu dozować 🙂 Polecam wszystkim fanom gatunku, dreszczyka emocji oraz ciekawych gliniarzy i zbrodniarzy.

PS. Bardzo podoba mi się okładka, a szczególnie jej kolorystyka.

PS2. Tylko do północy dzisiaj trwają „dni darmowej dostawy” w Selkarze. Kto jeszcze nie zamówił (tak, jak ja ;p), to ma na to ostatnich kilka godzin! 🙂

Reklamy

4 thoughts on “„Pod napięciem” Jeffery Deaver

  1. Ja też jesetem fanką Deavera – a szczególnie lubię cykl o Amelii i Lincolnie. Jeszcze nie kupiłam tej najnowszej, ale zrobię to w najbliższym czasie.

  2. No niestety nie miałem przyjemności czytać książek tego autora, ale widzę, że może warto. 🙂
    Co do okładki, to lepiej wyglądają książki, na których tytuł jest napisany większą czcionką niż autor, a nie odwrotnie 😛
    Pozdrawiam 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s