„Wyprawa łowcy” George R.R. Martin, Gardner Dozois, Daniel Abraham


Wydawnictwo: Zysk i S-ka, 2010

Oprawa: miękka

Ilość stron: 360

Moja ocena: 5,5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Pogrążenie w ciemności, brak możliwości ruchu, wręcz poczucie nieistnienia – z takimi odczuciami budzi się Ramon Espejo. Gdzie jest? Jak się tam znalazł? Co się z nim stanie? Oto początek powieści trójki amerykańskich autorów – powieści, która wciąga i nie daje spokoju.

Okazuje się, że Ramon jest w siedzibie obcych. Mało tego, okazuje się, że jest stworzony przez obcych i że właściwie nie jest Ramonem, tylko jego klonem. A został stworzony tylko po to, by znaleźć „prawdziwego” Ramona. Na łowy ma wyruszyć z Maneckiem, jednym z obcych, z którym połączony jest smyczą–pępowiną, narzędziem kar i prze­syłu informacji. Tak zaczyna się ich wyprawa.

Przyznam, że pomysł bardzo mi się spodobał, jak dla mnie jest on nietypowy i kreatywny. Mamy „ja” Ramona Espejo oraz „ja” jego „lustra”. Klon posiada wszelkie wspomnienia i całą wiedzę, którą dysponował Ramon w momencie utraty palca. Jednakże w trakcie pościgu klon zyskuje nowe doświadczenia oraz wiedzę dzięki połączeniu z obcym. A spotkanie z „oryginalnym” Ramonem pozwala mu na weryfikację swoich poglądów i wyklarowanie planu na dalsze życie. Jak potoczy się ta historia? Jak się ułożą stosunki między Ramonami?  Czy uda im się dotrzeć do cywilizacji? Czy Ramon trafi do więzienia? Co się stanie z jego klonem?

Autorzy zafundowali nam niezmiernie ciekawe i kompleksowo zbudowane postaci. Ramon trafił – jak wiele innych osób – do planety-kolonii Sao Paulo, ponieważ poszukiwał lepszego losu, a uważał, że na Ziemi już go nie znajdzie. Nowa planeta, nowe miasto, nowe społeczeństwo, tyle możliwości zmian. I co go czekało? Co spowodowało, że jego życie w Sao Paulo wygląda tak, a nie inaczej? Czy to życie wpłynęło na jego charakter – porywczy, agresywny, aspołeczny i bez­myślny, czy też raczej jego charakter wpłynął na to, jak wygląda jego życie? A jego klon – przecież powinien być taki sam, prawda? Potem dzięki przeżyciom, symbiozie z Maneckiem i relacji z Ramonem zmienia się coraz bardziej. Analizuje zachowania Ramona, wyciąga z nich wnioski i na ich pod stawie podejmuje własne decyzje. Duży wpływ na niego miał właśnie Maneck, który to wyruszył z nim tylko jako bezduszny strażnik, ale w trakcie wyprawy ich relacje zaczęły się zmieniać. Przekazując mu własne widzenie świata, własne poglądy i historię jego rasy, wpłynął na klona Espejo i jego przyszłe życie.

Nie tylko bohaterowie są ciekawie stworzeni. Również światy, rasy oraz społeczeństwa wykreowane przez autorów są bardzo interesujące. Uniwersum wokół Ramonów jest barwne i pełne niespodzianek. Jak społeczeń stwo Sao Paulo wykorzystało przenosiny w nowe miejsce? Jak wyglądają relacje międzyludzkie, system praw, praca? Sao Paulo to kolonia wyrzutków spo­łecznych. Na rezygnację z życia na Ziemi i przylot tutaj zdecydowali się właściwie sami biedacy, ludzie, którym na Ziemi było „niewygodnie” z różnych przyczyn. I – dziwnym trafem – są to sami Latynosi. Szybko przekonujemy się, że egzystencja tutaj właściwie w głównych aspektach nie różni się od tego na Ziemi. Fakt, technologie są inne, flora i fauna też, ale ludzie zachowują się tak samo, działania i ich motywy są identyczne jak w ich poprzednim miejscu zamiesz kania. Czyli piekło na Sao Paulo?

Ciekawym faktem jest to, że ludzkość podlega właściwie rządom kolejnych obcych – rasy Enye. Pomagają oni ludziom kolonizować kolejne planety, wspierają technologicznie, ale za to kontrolują to, co się na tych koloniach dzieje. W jakim celu?

Książka ta poprzez metaforę dwóch Ramonów oraz ich wyprawę stawia wiele pytań – kto jest człowiekiem i co o tym decyduje? Jakie są granice człowieczeństwa i kiedy je prze­kraczamy? Jak rzeźbimy swoje życie i jak ono rzeźbi nas? Czym jest prawda?

Całość jest spójna, logiczna, a zarazem zaskakująca. Przynajmniej ja kilka razy chciałam zakrzyknąć: „No nie, co takiego?!”. Język dosyć prosty, ale właśnie dlatego lepiej podkreśla bogac­two świata oraz przeżyć bohaterów. Przygody, które oni prze żywają, wyzwania, na które trafiają oraz proces ich wewnętrznej przemiany gwarantują, że „Wyprawa Łowcy” zapewni nam sporo materiału do przemyśleń.

A co dodaje „pieprzu” tej historii, to fakt, że była ona pisana przez trzydzieści lat! Od pomysłu Gar­dena Dozoisa, poprzez wkład koncepcyjny Georga Martina, aż po warsztat pisarski Daniela Abrahama – niesamowita współpraca! W książce można też prze czytać wywiady z autorami – poznać ich pomysły, wahania, problemy, wizje. Cieszę się, że wydawnictwo zdecydowało się je tam umieścić, wzbogacają one wizję „Wyprawy Łowcy”.

Polecam wszystkim miłośnikom SF, opowieści drogi oraz studiów umysłu!

Recenzja dla portalu Book z nami.

PS. Wiem, że ta recenzja miała być dawno temu, ale lepiej późno, niż wcale 😛

PS2. Raport z czytania „Mgieł Avalonu”: 1100/1350 stron i robi mi się żal, że niedługo koniec 😉

Advertisements

6 thoughts on “„Wyprawa łowcy” George R.R. Martin, Gardner Dozois, Daniel Abraham

  1. Czyli chyba miałem rację:) Ta książka potrafi przekonać to science fiction. Nie ma w niej opisu napędów ani innych elementów science:) Mnie się aż ta bardzo nie podobała, ale przeczytać warto:)
    Te Mgły Avalony sa po prostu przerażające objętościowo, ale idzie Ci to zgrabnie:)

    1. 🙂 Tak, takie SF mogę czytywać.

      A „Mgły Avalonu” chyba każdemu będą zgrabnie szły, bo to dobra książka jest, napisana obrazowo, wyraziście, barwnie. Bardzo wciągająca, więc czyta się szybko, nawet taką objętość 🙂

Usuwane są wszelkie komentarze wulgarne, a także reklamy. Zdobądź się na odwagę podpisania swej wypowiedzi.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s